17 maja b.r., chłodnego, jak na maj, wieczora, naszą cichą uliczką (Kolonią u samej góry) przejechał ciężarowy samochód. I nie byłoby w tym niczego dziwnego gdyby nie fakt, że poleciały za nim nie tylko tumany kurzu, ale również kilka drzew, krzewów, kilka kabli, między innymi doprowadzający prąd do garażu oraz mocny słupek. Kierowca musiał wiedzieć, jakie pozostawia za sobą pobojowisko, ale sądząc, że nikt go nie zauważył, po prostu pojechał dalej.
Nie zauważył młodego człowieka na rowerze, który przytomnie spisał numery rejestracyjne samochodu. Przyjechała policja, spisała zeznania, sprawa jest obecnie w toku.